Pamitam, jak ten specyficzny sposb bycia uderzy mnie, gdy tylko nastaam do Amerykanw. Wiecznie si przepraszali: za chrzknicie, za wytarcie nosa, za wyjcie z pokoju. Tym bezmylnym, zautomatyzowanym sposobem przepraszania, ktry nie ma nic wsplnego z yczliwoci w stosunku do innych, a jest tylko przejawem tak zwanego dobrego wychowania. 